
9/10
Biograficzny, Dramat
czas trwania: 1h 50min
oryginalny tytuł: October sky
premiera: 1999
reżyseria: Joe Johnston
scenariusz: Lewis Colick
produkcja: USA
obsada: Jake Gyllenhaal, Laura Dern
Zainspirowany pierwszym sztucznym satelitą Ziemi, 17-letni Homer postanawia zbudować własną rakietę.
Ktoś powiedział kiedyś, że najlepsze historie pisze życie. "Dosięgnąć kosmosu" jest na to najlepszym przykładem. Opis filmu nie zachęcił mnie zbytnio do obejrzenia, stwierdziłam, że musi być strasznie nudny i mało emocjonalny. O jak bardzo się myliłam! Dawno nie oglądałam nic równie emocjonalnego i wciągającego. Poznając Homera, jego geniusz i pasję, poczułam się w tym świecie naprawdę mała i bezwartościowa. Młody Gyllenhaal zagrał tą role fenomenalnie, wciąż nie mogę się nadziwić jak bezbłędnie posługuje się mimiką twarzy. W momencie kiedy wjeżdżał do kopalni, ostatni raz spoglądając w niebo, miałam łzy w oczach. Tym wzrokiem żegnał się ze swoimi marzeniami i wszystkimi pragnieniami. Nawet nie chodziło o to, że czułam ten jego żal. Po prostu nie mogłam znieść myśli że ktoś tak zdolny się zmarnuje, że zostanie mu odebrane wszystko co ma, że nie jest akceptowany i rozumiany przez innych, że ta kopalnia zabije jakąś jego część, jego młodość, zapał, duszę i zdrowie. Tutaj ogromne brawa dla reżysera, który swoimi świetnymi ujęciami tak wspaniale potrafił przekazać wszystkie emocje. Na pewno nie jeden raz sięgnę jeszcze po jego filmy. Po obejrzeniu tego arcydzieła złapałam na chwilę "zawias", nie mogło do mnie dotrzeć, że to historia na faktach. Jednocześnie tak prosta i tak zawikłana, po prostu piękna.
W zupełności zgadzam się z opisem "Świetny film". Zdecydowanie jeden z moich ulubionych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz